Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
POCZĄTEK

AVIATOR

:: komentarze ::

POCZĄTEK

- Jak to?! Chcecie mi powiedzieć, że nie macie pojęcia co tu się dzieje?! -
Spojrzeliśmy z Darkiem na siebie. Szybko jednak opuściliśmy wzrok.
- Niesłychane! Coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło! -
Grzmiał, siedząc z tyłu za naszymi plecami.
Był podkurzony nie na żarty.
- Wy naprawdę jesteście nieprzygotowani! I co panowie? Co mam z wami teraz zrobić, co? Jakieś pomysły!? -
Teraz już nawet nie śmiemy rzucić chociażby najmniejszego spojrzenia w jego stronę.
Gapimy się w te dziesiątki przeróżnego kształtu i koloru guziczków, pokręteł i przycisków, które oddzielają nas od siebie.
Już po mnie. Dałem dupy!
Najgorsze, że ciągnę za sobą na dno przyjaciela.
.....
- Wypadało by się spotkać i coś razem poćwiczyć, nie? -
Siedzieliśmy w studenckiej zadymionej knajpce. Światło stłumione. Głośno.
Czekaliśmy na zamówione placki po węgiersku. Tylko pięć złotych za furę żarcia!
Często tu bywaliśmy w tym czasie. Sączyliśmy już po drugim kuflu.
Darek kontynuował:
- Czytałeś już coś z procedur? -
Darek doskonale wie co czytam. Mieszkamy razem.
- Nie, jeszcze nie. Ciągle brnę przez instrukcję. Boże, ale ta książka jest pokręcona! -
Łyk piwa. Oboje.
- Darek, wyluzuj! Przecież jedziemy na szkolenie. Jak sama nazwa wskazuje będą nas tam szkolić. Wszystkiego się dowiemy na miejscu -
Darek niestety mnie posłuchał.
- o, dziękujemy pani -
Pani podała nam nasze placki.
.....
Wydawało się, że nasz instruktor naprawdę nie wiedział co z nami począć.
Jejku, ale był wkurzony.
- Wiecie panowie ile kosztuje jedna godzina na tym symulatorze!? Nie wiecie?! To ja wam powiem! Dużo! -
Naszemu instruktorowi zawalił się program szkolenia.
Ma dwóch młodych kandydatów na pilotów samolotów komunikacyjnych, którym nie przyszło do głowy przeczytać standaryzacji zachowania się i komend w kokpicie.
- Proszę! Jeszcze raz. Zróbcie to wreszcie jak należy! Szlag mnie chyba zaraz trafi! -
.....
Przebijamy się poprzez kolejne warstwy chmur. Nie są one dzisiaj zbyt grube ale za to ułożyły się w kilku warstwach.
Poniżej chmury bardzo jasne. Białe jak śnieg.
Powyżej chmury zdecydowanie ciemniejsze, wręcz przechodzące w szarość.
Przed nami, poprzez wszechobecną dookoła jasność, nieśmiało przebijają się barwy błękitu.
Fantastyczny widok.
W takich chwilach sam sobie zazdroszczę tej roboty!
Nagle słyszę w radiu znajomy głos:
- Witamy pana. Jesteśmy dzisiaj mocno spóźnieni. Czy dałby nam pan kurs bezpośrednio na Warszawę? -
Poznaję! Ten głos poznam już wszędzie.
Uśmiecham się bo wiem co będzie dalej. Wtajemniczam mojego oficera, który uśmiechając się podkręca głośność naszych odbiorników.
Mój instruktor zawsze się śpieszy. Zawsze prosi o skróty i pogania wszystkich dookoła.
I dobrze. On zawsze jest na czas.
Słuchamy więc tej korespondencji w radiu z zaciekawieniem.
Kontrola odpowiada: - Przykro mi. Mińsk lata. Wykonujcie zgodnie z planem lotu. -
Kontroler nie może wpuścić "pasażera" w strefę gdzie ćwiczą nasi piloci myśliwscy.
Wszak oni uzyskują prędkości w pionie takie jak my na naszych "bombowcach" w locie poziomym.
.
Piękne mają maszyny.
.
Mig29. Szybki. Oj, szybki! Mocny i potężny przy czym zwinny jak latawiec na sznurku.
Uzbrojony po zęby i w dobrych rękach potrafi być bezlitosnym zabójcą.
Nasi chłopcy z Mińska mają takie właśnie ręce. Dobre ręce.
Wiem, bo znam kilku. Znam i dumny jestem z tego.
Na czas lotów rezerwują przestrzeń nad swoją bazą. Rezerwują przestrzeń nad Mińskiem.
.
Nie, to tak się nie może zakończyć.
Słuchamy dalej.
.
- To może pan nas puści ponad strefą Mińska a my się później zniżymy nieco szybciej. -
.
Ha! Wiedziałem, że nie da za wygraną. Nie lubi jak coś się dzieje nie po jego myśli.
.
- Poczekajcie panowie, zobaczę co da się zrobić. -
.
Kontroler obszaru zapewne nawet nie musiał w tej chwili prosić swojego asystenta aby zweryfikował prośbę pilotów z kontrolą zbliżania w Warszawie. Ów asystent na pewno już wisiał na słuchawce.
Kontrolerzy to magiczna grupa ludzi. Również rozumieją się bez słów.
Silni psychicznie. Wytrzymali. Opanowani.
Kochają swoją pracę. Inaczej by nie wytrwali.
Kontrolerzy ruchu lotniczego pracują w parach. Kontroler i jego asystent.
Chociażby po to aby w chwili gdy asystent jednym dotknięciem przycisku łączy się ze zbliżaniem, kontroler mógł już po sekundzie zająć się nami:
- Awiator One, Warsaw radar. Climb to flight level 280 an contact Praha radar on frequency 127,125. Have a nice flight. -
- Climb 280 and switching Praha 127,125. Good day. -
.
...aż skręca mnie z ciekawości jak zakończy się licytacja mojego instruktora z kontrolerem.
Niestety zostaliśmy przesłani na częstotliwość następnego sektora. Ustawiam radio zgodnie z instrukcją.
Wlatujemy nad Republikę Czeską.
.
- Dobri den, Praha. Awiator One is with you. Climbing to flight level 280 inbound OKL.
- Nazdar Aviator One. This is Praha. Climb to flight level 380 and fly direct to OKG -
- Flight level 380 to OKG, roger -
.
Potwierdzam nowe instrukcje, dumny i blady, że udało mi się nawiązać łączność, witając się w ojczystym języku kontrolera.
.....
Wiercił się za naszymi plecami. Mruczał coś pod nosem.
W końcu nie wytrzymał.
Zatrzymał całą maszynerię jednym naciśnięciem guzika z napisem "freeze".
- Nie, to nie ma sensu panowie! Nie wiem co z wami będzie! -
Zaczynam się zgadzać. To nie ma sensu.
W ciągu piętnastu minut rozbiliśmy się trzy razy ... trzy razy wirtualnie zginęliśmy.
Nasz instruktor nie żartował. Był wściekły. Był wściekły na nas.
.
Poszliśmy się uczyć.
.
Przepraszam Cię Darku.
...ale jest co wspominać, co?
.
Nauczyliśmy się.
.
Jesteśmy teraz nie do zdarcia!
Debeściaki!
.....
- Poproś go, żeby nam dał kurs bezpośrednio na Warszawę. -
.
Mój instruktor już dawno wybaczył mi i Darkowi nasze pierwsze spotkanie w symulatorze.
Siedzi teraz obok mnie. Jesteśmy nad Szczecinem. Nasz ATR gładko wznosi się do wysokości przelotowej.
Silniki mruczą miarowo. Moc ustawiłem na fazę wznoszenia.
Upalny sierpniowy dzień. Piękna pogoda. Jak okiem sięgnąć nie ma żadnej chmurki.
.
Mój instruktor nie byłby sobą gdyby na początku każdego rejsu nie przewidział i nie wypróbował każdego z możliwych sposobów jego modyfikacji. Tak, żeby dolecieć na czas. Nie za późno. Nie za wcześnie.
Taki jest mój instruktor.
.
- Nie zezwalam. Wykonujcie zgodnie z planem lotu; przez Poznań. -
Takiej odpowiedzi kontrolera się spodziewałem. Jak długo latam na tej trasie, zgodę na skrót dostałem może ze trzy razy.
Mój instruktor wiedział o tym doskonale. Latał na tej trasie już wtedy, kiedy ja jeszcze w pieluchy robiłem.
...ale próbował. Zawsze próbuje.
.
Piękna pogoda. Jak okiem sięgnąć nie ma żadnej chmurki.
.
Kontroler jeszcze nie skończył swojego "nie zezwalam" a mój instruktor już trzymał mikrofon przy ustach. Nie lubi jak coś się dzieje nie po jego myśli.
- Warszawa kontrola, prosimy w lewo 40 stopni w celu ominięcia chmury burzowej! -
- Zezwalam, wykonujcie -
Kontroler nie może odmówić statkom powietrznym potrzeby ominięcia strefy niebezpiecznej pogody. Chmura burzowa zdecydowanie do takiej strefy należy. Takie są reguły.
.
Ziemia po mojej stronie znika pod kadłubem. Zerkam na mojego instruktora.
Delikatnym choć zdecydowanym ruchem wprowadza maszynę w zakręt.
Przechylenie 25 stopni.
Wyprowadza. Trzymamy kurs.
.
Ekran nawigacyjny pokazuje, że... lecimy prosto w kierunku Warszawy.
.
Patrzę za okno.
Piękna pogoda. Jak okiem sięgnąć nie ma żadnej chmurki.
.

13 03 06 / 20:12:19 [Powrót] Komentuj